Krótka historia kochłowickiego grodu

„Gdzie dzisiaj nasza wioska, tam w wieku po narodzeniu Chrystusa Pana dziesiątym, były ogromne puszcze leśne, wielkie moczary, jeziora i trzęsawiska. (…) W tym czasie, gdy naród silniejszy, napotkał osadę słabsza, zazwyczaj wszystkich wymordowano, bogactwo zabrano i osadę spalono. To też nic dziwnego, że pierwsi nasi przodkowie, posiadając bydło i różne inne zwierzęta do życia potrzebne, a obawiając się napadu nieprzyjaciela, wybrali sobie środek puszczy leśny na osadę. Tutaj zabrali się do pracy, niszcząc i paląc obszary leśne, bo siekier lub piły w tym czasie nie znano. Na tych zgliszczach i popiołach siali pszenicę i żyto, co ze sobą przynieśli ze wschodu, budowali szałasy na kształt naszych domów z drzewa, bez drzwi i okien i bez wszelkich sprzętów, w środku izby trzymali zawsze ognisko, przy którem się ogrzewali i żywność gotowali. (…) Tak przodkowie nasi żyli wolni, lecz po długich latach wolności, stosunki się zmieniły na poddaństwo. Król polski chcąc wynagrodzić rycerzy z wojen, rozdawał wielkie puszcze leśne na ich własność razem z wszystkiemi mieszkańcami. Chociaż się stali poddanymi szlachcica, byli weseli, bo obchodzono się z nimi przez długi czas po ludzku. Dopiero, gdy Śląsk odczepiono od Polski, życie naszych przodków zamieniło się w prawdziwą niewolę. Od tego czasu już nie byli właścicielami swej ziemi, lecz niewolnikami szlachcica. (…) Młodzieniec, gdy był posłuszny i pracowity, po kilkunastu latach pracy mógł się ożenić z dziewicą, która miała także wielkie zasługi u pana swego i która została mu naznaczona na małżonkę. Szlachcic obdarzał ich gospodarstwem z wszystkiemi zabudowaniami i inwentarzem potrzebnym, za co znów musieli razem dalej pracować po kilka dni w tygodniu. (…) Szlachcic chcąc mieć nad poddanymi większy pogląd, kazał wybudować zamek na północno-zachodniej stronie, na górze otoczonej dokoła wodą, tak, że tylko łódką było można do niego dojechać. Tę górkę jeszcze dzisiaj widzieć można (…) Ten zamek panował nad całą wioską. Odtąd też prowadził handel produktami swoimi wodą do Gliwic, Opola i Wrocławia. Ponieważ ludzi przybywało coraz to więcej, zakładał nowe osady, zwane Radoszów, Bykowina, Nowa Wieś, Halemba i Kłodnica.”

Tak w „Kronice Kochłowic i okolicy” w 1925 roku pierwsze osadnictwo w Kochłowicach opisał Antoni Mańka.

Prawdziwa historia Kochłowic zaczyna się na początku ubiegłego wieku. Już w XI w. w okolicach przebiegającej obecnie przez Kochłowice autostrady istniała osada, w której mieszkańcy trudnili się wytapianiem żelaza. Od tego czasu pojawiało się coraz więcej miejsc, gdzie pośród lasów osiedlali się ludzie.

Do roku 1355 ziemie kochłowickie znajdowały się pod panowaniem władców pochodzących z linii Piastów bytomskich. Po śmierci ostatniego męskiego przedstawiciela tej linii – Bolesława bytomskiego, księcia kozielsko – bytomskiego, spadek w postaci części księstwa bytomskiego wraz z Kochłowicami przypadł Przemysławowi I Noszakowi – księciu cieszyńskiemu, który sprawował tu władzę aż do początku XV wieku. W tym czasie ziemie Kochłowickie graniczyły z terenami, na których panował Konrad II – książę oleśnicki.

W latach 1355-1369 pomiędzy włodarzami nawiązał się ostry konflikt, co wiązało się z prowadzeniem spotkań dyplomatycznych. Przemysław cierpiał na podagrę, co przyczyniło się do noszenia go w lektyce – stąd przydomek „noszak”. Aby ułatwić prowadzenie rokowań nakazał on zbudowanie tymczasowej siedziby, w której mógłby zamieszkiwać. W 1369 z powodu choroby książę musiał zrezygnować z wpływu na politykę królestwa czeskiego natomiast zachował swoje ziemie. 23 stycznia 1374 roku wciąż jeszcze przebywał w Kochłowicach – świadczy o tym dokument nadania ziem spisany w Kochłowicach w tym właśnie dniu i pieczętowany przez księcia Przemysława w obecności szeregu szlachciców jako świadków. Po tym okresie gród przestał być potrzebny i został spalony. Kilka wieków później na miejscu grodu zbudowano młyn, który stał w tym miejscu jeszcze do początków wieku XX.

Czy tak właśnie było…? To pytanie pozostanie jeszcze długo bez odpowiedzi. Być może kiedyś będzie nam dane poznanie prawdy. Dziś znamy sporo faktów, natomiast cała historia jest wciąż pełna wątpliwości i pytań. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o samym gródku i poczuć, jak żyli jego mieszkańcy, odwiedź nas 27 i 28 sierpnia 2016 podczas imprezy „In Memoriam Castri”.