W czerwcu zapraszamy na Forum Sąsiedzkie

Już teraz zapraszamy na czerwiec do Warszawy wszystkich zainteresowanych animacją społeczną, budowaniem lokalnych społeczności, a także współpracą polsko-ukraińsko-białoruską. Od 20 do 25 czerwca Genius Loci współorganizuje w stolicy Forum Sąsiedzkie.

Forum Sąsiedzkie to wydarzenie kulminacyjne naszego programu „Sąsiedzi 3.0”, który wspiera sieć animatorów kulturalno-społecznych z Polski, Ukrainy i Białorusi oraz lokalne zmiany w krajach sąsiedzkich. Po raz pierwszy jest organizowane w Polsce, na Bemowie, we współpracy z jego mieszkańcami i Bemowskim Centrum Kultury.

Forum-Sasiedzkie_FB

W trakcie spotkania uczestnicy „Sąsiadów”, wspólnie z przedstawicielami lokalnych inicjatyw bejowskich, zaprezentują swoje projekty w formie otwartych interaktywnych warsztatów, wymienią się doświadczeniami oraz zaplanują kolejne kroki na rzecz wzmacniania wspólnot lokalnych oraz współpracy między trzema krajami.

Forum będzie też okazją do poznania sąsiadów „z dzielnicy i z zagranicy”, dyskusji na wspólne tematy i do celebrowania więzi sąsiedzkich.

Program i rejestracja na wydarzenia Forum są dostępne na stronie programu.

Plac na Rozbarku i diabetycy w Jaworznie…

Na początku ubiegłego roku program „Pracownia Aktywności Obywatelskiej”, który prowadziliśmy przez kilka lat wspólnie z partnerami z Ukrainy, Białorusi i Niemiec, zyskał nowe oblicze i nową nazwę: „Sąsiedzi 3.0. Polsko-ukraińsko-białoruski program dla aktywnych lokalnie”. Susidy_logo_PLPodstawowymi wartościami, na których zbudowany jest program to solidarność, odpowiedzialność, równość, różnorodność, demokracja, otwartość oraz krytyczne myślenie. Wspieramy osoby, które chcą w praktyce doświadczyć tych wartości poprzez współpracę z innymi oraz realizację swojego pomysłu. Wierzymy w sens budowania dobrego sąsiedztwa – tego najbliższego, między sąsiadami z tej samej ulicy, jak i między regionami i państwami!

Sasiedzi mapa projektówW ramach programu przez naszych uczestników prowadzone są obecnie 33 projekty – obok publikujemy mapę. Co dzieje się najbliżej nas?

  • W Bytomiu, na Rozbarku Patrycja Bulska i Kasia Michalska zmieniają plac przy ul. Musialika w miejsce spotkań i wymiany między sąsiadami tak, aby dzielnica stała się bezpieczniejsza i bardziej przyjazna.
  • Także w Bytomiu Monika  Hałaś  pracuje  z  dziećmi  z  podwórka  i  spisuje  wraz  z  nimi  historie,  tworząc publikację Miejskie Opowieści.
  • Elżbieta  Kowacka  i  Marcin  Piech nazywają Jaworzno miastem diabetyków. Robią  diagnozę  społeczną  dotyczącą  cukrzycy  oraz organizują  serię  spotkań  informacyjnych  w  szkołach  i  innych  instytucjach.

O wszystkich naszych inicjatywach można na bieżąco czytać na Facebooku.

Z Rosjanami o przepisach na dobre miasto

We współpracy z rosyjskim partnerem, pozarządową organizacją INTERRA z Krasnojarska zorganizowaliśmy już piątą edycję projektu polsko-rosyjskiej wymiany młodzieży „Poznaj sąsiada – poznaj siebie!”. Temat wymiany: Nic nie tworzy przyszłości tak, jak marzenia. Pobawmy się w futurologów. Dom i miasto. Tegoroczna edycja projektu był zatem poświęcona tematyce przestrzeni miejskiej oraz aktywności obywatelskiej.

Od 8 do 19 sierpnia polska grupa pracowała z rosyjskimi uczestnikami w Krasnojarsku (Syberia, Rosja), a od 10 do 19 października Rosjanie byli naszymi gośćmi na Śląsku.

W ramach pobytu w Polsce zorganizowaliśmy intensywny program, w tym warsztaty w Miejskim Centrum Kultury im. H. Bisty w Rudzie Śląskiej oraz na terenie całego województwa. Zapoznaliśmy się z tematem rewitalizacji Rudy Śląskiej (spotkanie w Urzędzie Miasta), poznaliśmy dzielnice miasta, parki, budynki industrialne.  Odwiedziliśmy Centrum Integracji Społecznej Stowarzyszenia ProEthica w Bykowinie – wspólnie z tą organizacją oraz z seniorami przygotowaliśmy spotkanie „W południe przy herbatce o współczesnej Syberii i Czuwaszji”. Przeprowadziliśmy warsztaty kulinarne, zabawy z dziećmi i zajadaliśmy się własnoręcznie przygotowanym deserem Pawłowej.

Uczestnicy przygotowali wiele rysunków, szkiców, fotografii, na podstawie których stworzyli „Przepisy na dobre miasto” wydane przez nas w formie książeczki. Zwieńczeniem naszego projektu było wspólne tworzenie murala na ul. Bytomskiej w Rudzie Śląskiej.14572133_1322735131099990_7500302033975502059_n 14717054_1322735137766656_7249685279802835904_n

Uczestnicy zwiedzili również Muzeum Śląskie w Katowicach i Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach.

Zawsze towarzyszyły nam animacje, gra na gitarze, śpiewanie i dobry nastrój, czasem brak ochoty na poranne wstawanie, żeby zdążyć na autobus do Krakowa, a czasem moc energii na wyklejanie naszych własnoręcznie ozdobionych  płytek  na bulwarze Jeniseju w Krasnojarsku.14657343_1325972434109593_5497491698504911824_n

Zarówno w Polsce, jak i w Rosji poznaliśmy kulturę naszych sąsiadów, co było możliwe dzięki gościnnym noclegom u rodzin polskich na Śląsku i rodzin rosyjskich w Krasnojarsku. W Rosji znaleźliśmy też czas na Rezerwat Gór Stołby w Krasnojarsku, a w Polsce – na Kraków.

Na zakończenie spotkaliśmy się 18 października w pubie Druid na otwartym dla publiczności podsumowaniu projektu, podczas którego odbył się energetyczny koncert JaGo Trio.

Przygotowujemy film – z niego dowiedzie się więcej… Pozostały nam piękne wspomnienia i przyjaźnie…

Projekt finansowany był ze środków publicznych, pochodzących od Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w Warszawie oraz ze środków Urzędu Miasta Ruda Śląska i wpłat uczestników. Na Śląsku projekt był realizowany pod patronatem Pani Grażyny Dziedzic, Prezydent Rudy Śląskiej.

Jak wyglądał kochłowicki gródek…?

Podążając gościńcem od strony grodu bytomskiego na południe, średniowieczny kupiec przemierzał ogromną i gęstą puszczę. Zbliżając się do wioski zwanej Kochlowa Łąka, minąwszy rozległe moczary i bagna dotarł do polany, na której dostrzec mógł pasące się bydło i konie. W oddali wznosił się obiekt, który górując nad okolicą wydawał się strzec całej tej krainy. Gdy zbliżył się jeszcze bardziej, widoczna stała się brama wraz z palisadą zbudowaną z grubych pali. Przed bramą zbudowano most drewniany, przebiegający ponad głęboką fosą, która sprawiała wrażenie suchej, choć dno porastały rośliny bagienne. Kupiec zatrzymał się przed mostem. Ktoś za palisadą musiał go dostrzec, bo za bramą zrobiło się gwarno. Sam przyjrzał się dwom rzekom okalającym obiekt. Mniejsza, płynąc w zarośniętym korycie, obiegała gród od zachodu. Zaraz też wpadała do większego strumienia o wartkim nurcie, nad którym odpoczywało stado białych kóz. Mężczyzna nieśmiało postawił krok na deskach mostu – cała konstrukcja złowrogo zaskrzypiała. Mimo to most wydawał się solidny, choć brak balustrady napełniały kupca odrobiną strachu. Gdy dotarł do bramy usłyszał kroki tuż obok, za palisadą. Dostrzegł, że ktoś, wychylając głowę, uważnie mu się przyglądał. Wtedy odsłonił płótno na swoim wozie ukazując lśniące w słońcu, dopiero co wykute miecze i zbroje dla Pana tego grodu. Uśmiech na twarzy strażnika potwierdził, że dobrze trafił. Coś stuknęło i szeroka na 4 metry brama zaczęła się otwierać…

imageTak właśnie mogła w czasach świetności kochłowickiego grodu zaczynać się wizyta kupca w siedzibie księcia Przemysława. Wchodząc na teren grodziska kupiec mógł zobaczyć spory budynek zbudowany pośrodku terenu otoczonego palisadą. Była to wieża mieszkalna na planie kwadratu, o wymiarach 6 na 6 metrów i wysokości 10 metrów. Zbudowana z drewnianych bierwion łączonych na zrąb i oblepiona tzw. polepą, czyli mieszaniną gliny, uzyskanej w wyniku wykopania fosy oraz słomy lub trocin. Takie wykończenie na zewnątrz i wewnątrz dawało dość dobrą izolację, sporą estetykę i tworzyło przyjazny mikroklimat wnętrza.  Wieża składała się z trzech kondygnacji. Kondygnacja parterowa pełniła funkcję gospodarczą – była zarazem kuchnią oraz spichlerzem, a także pozwalała na wejście na piętro. Na kondygnacji tej musiał znajdować się piec kuchenny i wiele sprzętów codziennego użytku, takich jak gliniane misy, garnki lub dzbany. Druga kondygnacja pełniła funkcję mieszkalną, a więc posiadała piec kaflowy oraz łoże.  Sam piec był ozdobiony kaflami z motywami ptaków. Małe okna umieszczone po dwóch stronach – wschodniej i zachodniej – zapewniały światło. Trzecia kondygnacja służyła do celów obronnych. Minimalnie wysunięty balkon obity belkami umożliwiał ostrzał wroga z blanek, a wycięta podłoga przy krawędziach zapewniała możliwość obrzucenia przeciwnika kamieniami w przypadku szturmowania drzwi.

W obrębie grodziska znajdowało się także tzw. podgrodzie. Był to pusty plac położony poniżej od strony południowo-zachodniej, na którym toczyło się życie codzienne osób zamieszkujących obiekt. Wykonywano tam typowe czynności gospodarskie i prawdopodobnie hodowano mniejsze zwierzęta jak np. drób.

Zarówno podgrodzie, jak i sama wieża były zlokalizowane na kopcu, który został częściowo nadbudowany materiałem uzyskanym podczas wykopywania fosy. Fosa wraz z mostem doprowadzonym od strony północnej do bramy realizowała przede wszystkim funkcję obronną. Najważniejszym elementem obronnym była wysoka na 2,5 metra brama wraz z palisadą. Palisada otaczała podgrodzie i wraz ze stromymi zboczami kopca chroniła mieszkańców oraz dobytek przez atakiem wroga.

Oczywiście istnieje bardzo wiele wątpliwości, co do tego, jak naprawdę wyglądał kochłowicki gródek i powyższy opis to tylko prawdopodobna, ale nie jedyna koncepcja. Być może kiedyś będziemy w stanie dowiedzieć się więcej, a duża świadomość wśród mieszkańców może nam w tym pomóc…

Jeśli chcesz zobaczyć, jakie elementy konstrukcji wyposażenia i sprzętów codziennego użytku znaleziono podczas wykopalisk oraz dowiedzieć się więcej o samym gródku, a także poczuć, jak żyli jego mieszkańcy, odwiedź nas 27 i 28 sierpnia 2016 podczas imprezy „In Memoriam Castri”.

Krótka historia kochłowickiego grodu

„Gdzie dzisiaj nasza wioska, tam w wieku po narodzeniu Chrystusa Pana dziesiątym, były ogromne puszcze leśne, wielkie moczary, jeziora i trzęsawiska. (…) W tym czasie, gdy naród silniejszy, napotkał osadę słabsza, zazwyczaj wszystkich wymordowano, bogactwo zabrano i osadę spalono. To też nic dziwnego, że pierwsi nasi przodkowie, posiadając bydło i różne inne zwierzęta do życia potrzebne, a obawiając się napadu nieprzyjaciela, wybrali sobie środek puszczy leśny na osadę. Tutaj zabrali się do pracy, niszcząc i paląc obszary leśne, bo siekier lub piły w tym czasie nie znano. Na tych zgliszczach i popiołach siali pszenicę i żyto, co ze sobą przynieśli ze wschodu, budowali szałasy na kształt naszych domów z drzewa, bez drzwi i okien i bez wszelkich sprzętów, w środku izby trzymali zawsze ognisko, przy którem się ogrzewali i żywność gotowali. (…) Tak przodkowie nasi żyli wolni, lecz po długich latach wolności, stosunki się zmieniły na poddaństwo. Król polski chcąc wynagrodzić rycerzy z wojen, rozdawał wielkie puszcze leśne na ich własność razem z wszystkiemi mieszkańcami. Chociaż się stali poddanymi szlachcica, byli weseli, bo obchodzono się z nimi przez długi czas po ludzku. Dopiero, gdy Śląsk odczepiono od Polski, życie naszych przodków zamieniło się w prawdziwą niewolę. Od tego czasu już nie byli właścicielami swej ziemi, lecz niewolnikami szlachcica. (…) Młodzieniec, gdy był posłuszny i pracowity, po kilkunastu latach pracy mógł się ożenić z dziewicą, która miała także wielkie zasługi u pana swego i która została mu naznaczona na małżonkę. Szlachcic obdarzał ich gospodarstwem z wszystkiemi zabudowaniami i inwentarzem potrzebnym, za co znów musieli razem dalej pracować po kilka dni w tygodniu. (…) Szlachcic chcąc mieć nad poddanymi większy pogląd, kazał wybudować zamek na północno-zachodniej stronie, na górze otoczonej dokoła wodą, tak, że tylko łódką było można do niego dojechać. Tę górkę jeszcze dzisiaj widzieć można (…) Ten zamek panował nad całą wioską. Odtąd też prowadził handel produktami swoimi wodą do Gliwic, Opola i Wrocławia. Ponieważ ludzi przybywało coraz to więcej, zakładał nowe osady, zwane Radoszów, Bykowina, Nowa Wieś, Halemba i Kłodnica.”

Tak w „Kronice Kochłowic i okolicy” w 1925 roku pierwsze osadnictwo w Kochłowicach opisał Antoni Mańka.

Prawdziwa historia Kochłowic zaczyna się na początku ubiegłego wieku. Już w XI w. w okolicach przebiegającej obecnie przez Kochłowice autostrady istniała osada, w której mieszkańcy trudnili się wytapianiem żelaza. Od tego czasu pojawiało się coraz więcej miejsc, gdzie pośród lasów osiedlali się ludzie.

Do roku 1355 ziemie kochłowickie znajdowały się pod panowaniem władców pochodzących z linii Piastów bytomskich. Po śmierci ostatniego męskiego przedstawiciela tej linii – Bolesława bytomskiego, księcia kozielsko – bytomskiego, spadek w postaci części księstwa bytomskiego wraz z Kochłowicami przypadł Przemysławowi I Noszakowi – księciu cieszyńskiemu, który sprawował tu władzę aż do początku XV wieku. W tym czasie ziemie Kochłowickie graniczyły z terenami, na których panował Konrad II – książę oleśnicki.

W latach 1355-1369 pomiędzy włodarzami nawiązał się ostry konflikt, co wiązało się z prowadzeniem spotkań dyplomatycznych. Przemysław cierpiał na podagrę, co przyczyniło się do noszenia go w lektyce – stąd przydomek „noszak”. Aby ułatwić prowadzenie rokowań nakazał on zbudowanie tymczasowej siedziby, w której mógłby zamieszkiwać. W 1369 z powodu choroby książę musiał zrezygnować z wpływu na politykę królestwa czeskiego natomiast zachował swoje ziemie. 23 stycznia 1374 roku wciąż jeszcze przebywał w Kochłowicach – świadczy o tym dokument nadania ziem spisany w Kochłowicach w tym właśnie dniu i pieczętowany przez księcia Przemysława w obecności szeregu szlachciców jako świadków. Po tym okresie gród przestał być potrzebny i został spalony. Kilka wieków później na miejscu grodu zbudowano młyn, który stał w tym miejscu jeszcze do początków wieku XX.

Czy tak właśnie było…? To pytanie pozostanie jeszcze długo bez odpowiedzi. Być może kiedyś będzie nam dane poznanie prawdy. Dziś znamy sporo faktów, natomiast cała historia jest wciąż pełna wątpliwości i pytań. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o samym gródku i poczuć, jak żyli jego mieszkańcy, odwiedź nas 27 i 28 sierpnia 2016 podczas imprezy „In Memoriam Castri”.

Zapraszamy na festyn sąsiedzki na Starej Bykowinie

W maju odwiedzi nas na tydzień grupa młodych społeczników z całej Ukrainy, Polski i Białorusi. To uczestnicy naszego nowego programu „Sąsiedzi 3.0” Razem z rudzkimi stowarzyszeniami będziemy m.in. sadzić ogrody na osiedlach i skwerach. Wszystkich mieszkańców zapraszamy na finał przedsięwzięcia – festyn sąsiedzki w Rodzinnym Parku Aktywności na Starej Bykowinie (20 maja od godz. 16:00).

13062548_1167869603232240_7832547133695373832_nPrawie 30 młodych osób przyjeżdża do Rudy, żeby poznać dobre praktyki lokalnych instytucji zaangażowanych w pracę na rzecz regionu. Uczestnicy warsztatów to działacze organizacji pozarządowych, pracownicy socjalni, studenci i wykładowcy, którym nie jest obojętne to, co się dzieje w ich miejscowościach. Widząc problemy, biorą sprawy w swoje ręce – ratują zabytki, zakładają parki, budują ścieżki rowerowe, budują place zabaw, wspierają uchodźców, walczą o prawo więźniów do edukacji.

W spotkaniu chodzi przede wszystkim o możliwość spotkania się ludzi z różnych krajów i kultur i podzielenia się doświadczeniami. Na warsztatach chcemy się szczególnie zastanowić nad tym, co możemy robić, żeby integrować i aktywizować naszych sąsiadów. 

Warsztaty będą też okazją do zapoznania się z tym, co w społecznościach sąsiedzkich dzieje się w Rudzie Śląskiej. Wspólnie ze Stowarzyszeniem Pro Ethica będziemy na przykład sadzić rabatki i ogrody społeczne na Starej Bykowinie.

Podsumowaniem warsztatów będzie festyn sąsiedzki, który odbędzie się 20 maja od 16:00 do 19:00 na terenie Rodzinnego Parku Aktywności Stara Bykowina przy ul. Plebiscytowej w Rudzie Śląskiej – Bykowinie. W programie integracja sąsiedzka, wspólne grillowanie, karuzela, wspólne sadzenie kwiatów i zabawy z nagrodami. Zapraszamy do wielokulturowej sąsiedzkiej zabawy!

Rusza pierwsza edycja „Sąsiadów 3.0”

Sąsiedzi 3.0 to następca programu Pracownia Aktywności Obywatelskiej, który prowadziliśmy wspólnie z partnerami przez ostatnie pięć lat. Nowy program skierowany jest do młodych społeczników z Polski, Ukrainy i Białorusi, które chcą działać na rzecz solidarności i rozwijać swoje społeczności lokalne.

sasiedzi_logo_plProgram zachęca do brania czynnego udziału w demokratycznych procesach podejmowania decyzji dotyczących organizacji życia w społeczeństwie. W ten sposób promuje aktywne postawy obywatelskie oraz solidarność międzyludzką przy uwzględnieniu otaczającego środowiska. Cechą charakterystyczną jest praca oparta na metodach edukacji pozaformalnej, której charakter w naturalny sposób pobudza do aktywnego uczestnictwa, krytycznego myślenia, budowania zespołów i owocnej pracy w grupie.

620 zgłoszeń do pierwszej edycji programu

Program przeznaczony jest dla osób od 18 do 35 roku życia, mieszkających w Polsce, na Ukrainie i Białorusi, które chcą zacząć lub kontynuować swoją przygodę z aktywizacją społeczności lokalnych. W tym roku otrzymaliśmy ponad 620 zgłoszeń do programu, spośród których wybranych zostało 75 najciekawszych. Wybrane osoby wezmą udział w jednym z trzech warsztatów w maju, tzw. Pierwszych Spotkań. Jedno z nich odbędzie się w Rudzie Śląskiej.

Rok przygody z własnym projektem

Program trwa od maja 2016 do czerwca/lipca 2017. Podczas tych kilkunastu miesięcy uczestnicy spotykają się na międzynarodowych warsztatach, odbywają wizyty sąsiedzkie i pracują w swoich społecznościach lokalnych. Narzędziami zmian społecznych w rozumieniu programu są projekty lokalne, którym Sąsiedzi 3.0 zapewniają niewielkie wsparcie finansowe.

Program jest realizowany w ramach projektu „Dialogue for Change”, finansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec oraz Fundację Roberta Boscha.

Partnerami programu w Polsce są Stowarzyszenie Genius Loci – Duch Miejsca, Europejskie Centrum Solidarności z Gdańska oraz Stowarzyszenie To.Pole z Krakowa. Operatorami programu w skali międzynarodowej są stowarzyszenie MitOst z Berlina oraz organizacja Insha Osvita z Ukrainy.